piątek, 26 lutego 2016

Kiedy w głowie jest woda sodowa ...

.. to tak naprawdę bez względu na to jaka jest pogoda i tak będzie świecić słońce. Tak właśnie jest od momentu kiedy skończyłam magiczny czterdziesty ( 40) rok swojego życia. Wydawałoby się ,że to nic - rok jak rok - żadna tam rewelacja, a jednak. Powoli zaczęło się wszystko zmieniać...
Kilka miesięcy od tej daty radości moich rodziców ( czytaj: moich urodzin ) miałam wypadek o którym jakbym wiedziała już dwa lata wcześniej. Zgadzało się wszystko : tir jako sprawca wypadku ,ja ofiara w samochodzie z okrągłymi lampami, czerwona stacja benzynowa i to wszystko miało miejsce na wzniesieniu - jak widać przeżyłam i mam się dobrze a idąc myślą ,że co nas nie zabije to nas wzmocni zaczęłam bardziej dbać o to co tak naprawdę jest dla MNIE ważne - o swoje własne szczęście i najbliższych mi ludzi.
         W tym miejscu chciałam się podzielić z Wami tym co mnie cieszy i co pomaga uzyskać w życiu codziennym uśmiech na twarzy, o moich pasjach, o moich wynalazkach kulinarnych ,które albo sama odkrywam, albo wynajduję w przestworzach internetu, o problemach i próbie ich rozwiązania bo często jest tak ,że może się to po prostu przydać...a może coś tam jeszcze co do głowy mi przyjdzie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz